0z lekka przekrwionej twarzy
Super Imie |Ale wiersze |www.aranzacja.dowolna.com
„0z lekka przekrwionej twarzy i mocno zaczerwienionym nosie; nic wyglądał na abstynenta. Popijając wino wszcząłem z patronem towarzyską rozmowę. Okazał się przemiłym kompanem
1gawędziarzam. Zafundowaliśmy sobie wzajemnie parę lampek burgunda, a ponieważ wzbudził moje zaufanie, powiedziałem, kim jestem i dlaczego krążę po portowych zaułkach.
— Nie trap się, mój przyjacielu. Za chwilę przyjdzie tu Jean. On wszystkich wokół zna i myślę, że będzie ci mógł coś doradzić.
Ucieszony tym, ochoczo zabrałem się do wina, którego nie skąpił dobroduszny patron.
Za moimi plecami skrzypnęły drzwi. Właściciel spojrzał w ich kierunku i mocno klepnął mnie w ramię.
— Nareszcie jest! — wykrzyknął — Comment ca va, Jean Czekamy na ciebie. Oto porucznik z Armii Polskiej, mój przyjaciel Thomas. Chce z tobą pogadać. Pomóż mu.
Przyjrzałem się bacznie Jeanowi. Przede mną stał. wesoło uśmiechnięty, kubek w kubek Maniuś Kitajcc z warszawskich felietonów Wiecha. Kpiące spojrzenie, kraciasta cyklistówka z puszystym pomponem, zawadiacko przekrzywiona na bakier, tlący się pet przyklejony do dolnej wargi i nonszalancko wetknięte w kieszenie spodni dłonie. Tak sobie zresztą wyobrażałem legendarnego Mariusa, bohatera niezliczonych marsylskich kawałów.“(4)
Oczy dla komputera |bhp |Niebezpieczny GPS
„0z lekka przekrwionej twarzy i mocno zaczerwienionym nosie; nic wyglądał na abstynenta. Popijając wino wszcząłem z patronem towarzyską rozmowę. Okazał się przemiłym kompanem
1gawędziarzam. Zafundowaliśmy sobie wzajemnie parę lampek burgunda, a ponieważ wzbudził moje zaufanie, powiedziałem, kim jestem i dlaczego krążę po portowych zaułkach.
— Nie trap się, mój przyjacielu. Za chwilę przyjdzie tu Jean. On wszystkich wokół zna i myślę, że będzie ci mógł coś doradzić.
Ucieszony tym, ochoczo zabrałem się do wina, którego nie skąpił dobroduszny patron.
Za moimi plecami skrzypnęły drzwi. Właściciel spojrzał w ich kierunku i mocno klepnął mnie w ramię.
— Nareszcie jest! — wykrzyknął — Comment ca va, Jean Czekamy na ciebie. Oto porucznik z Armii Polskiej, mój przyjaciel Thomas. Chce z tobą pogadać. Pomóż mu.
Przyjrzałem się bacznie Jeanowi. Przede mną stał. wesoło uśmiechnięty, kubek w kubek Maniuś Kitajcc z warszawskich felietonów Wiecha. Kpiące spojrzenie, kraciasta cyklistówka z puszystym pomponem, zawadiacko przekrzywiona na bakier, tlący się pet przyklejony do dolnej wargi i nonszalancko wetknięte w kieszenie spodni dłonie. Tak sobie zresztą wyobrażałem legendarnego Mariusa, bohatera niezliczonych marsylskich kawałów.“(4)
Oczy dla komputera |bhp |Niebezpieczny GPS