Co do mnie nie znałem ani planów
Sok Noni |Cennik usług budowlanych |Okna
„Co do mnie, nie znałem ani planów operacyjnych Naczelnego Dowództwa, ani dyslokacji polowej wojsk i jedynie przygodnie ten lub inny szczegół dochodził do mojej wiadomości, umożliwiając stopniowe, fragmentaryczne odtworzenie ogólnego obrazu naszego strategicznego rozwinięcia. To, co wiedziałem, wystarczało jednak, aby w końcu wytworzyć we mnie przekonanie, że przy rozstawieniu naszych stosunkowo szczupłych sił wzdłuż granic Polski, od Rumunii aż po Litwę, cały olbrzymi łuk frontu, wysunięty daleko ku zachodowi, przeskrzydlony operacyjnie i od północy, i od południa, musi posiadać wiele miejsc słabych i wiele odcinków bardzo eksponowanych. W koleżeńskich rozmowach z przyjaciółmi, wyższymi wojskowymi, dawałem w owym czasie niejednokrotnie wyraz przeświadczeniu, że Niemcy niewątpliwie zastosują wobec Polski tak przez nich ulubiony „schemat Kann" — tym bardziej że uzyskana po okupowaniu Czechosłowacji sytuacja strategiczna pozwalała im stosować dwustronne uderzenia skrzydłowe w różnych kombinacjach i z różnych podstaw operacyjnych. Najgłębsze z tych uderzeń wyjść mogły z Prus Wschodnich na północy oraz ze Słowacji na południu.
Pewnego dnia, gdzieś w początkach czerwca, Wódz Naczelny wezwał mnie do siebie celem ustalenia, co może być jeszcze zabrane z umocnień poleskich na potrzeby frontu zachodniego. I w tym wypadku chodziło o sprzęt, o dalsze załogi wyszkolonych specjalistów i ekipy fortyfikacyjne — zdaje się, przede wszystkim dla Śląska i dla rejonu Osowca. Przy tej okazji poruszyłem zasadnicze zagadnienia operacyjne, w szczególności zadałem pytanie, czy wobec wielkiej przewagi niemieckiej Wódz Naczelny nie sądzi, że najlepszym dla nas planem wojny byłoby wydanie głównej bitwy obronnej na umocnionej zawczasu linii Wisły i Narwi z bardzo silnym ukształtowaniem obu skrzydeł. Marszałek oświadczył mi, że myślał o tym i widzi złe strony wysunięcia gros sił ku granicom państwa, nie może jednak oddać połowy Polski i jej bogactw przemysłowych bez zaciętej walki. Odparłem, iż niewątpliwie wojskowe i polityczne trudności cofnięcia koncentracji wstecz są bardzo znaczne, może jednak rozwiązaniem zasługującym na rozwagę byłoby pozostawienie na dalekim przedpolu Wisły i Narwi silnych ariergard strategicznych. Miałem przy tym na myśli ominięcie niektórych bardzo istotnych trudności przez wcześniejsze zmobilizowanie zachodnich okręgów wojskowych.“(1)
solaria |Masaż Szczecin |Sharp AQUOS DX
„Co do mnie, nie znałem ani planów operacyjnych Naczelnego Dowództwa, ani dyslokacji polowej wojsk i jedynie przygodnie ten lub inny szczegół dochodził do mojej wiadomości, umożliwiając stopniowe, fragmentaryczne odtworzenie ogólnego obrazu naszego strategicznego rozwinięcia. To, co wiedziałem, wystarczało jednak, aby w końcu wytworzyć we mnie przekonanie, że przy rozstawieniu naszych stosunkowo szczupłych sił wzdłuż granic Polski, od Rumunii aż po Litwę, cały olbrzymi łuk frontu, wysunięty daleko ku zachodowi, przeskrzydlony operacyjnie i od północy, i od południa, musi posiadać wiele miejsc słabych i wiele odcinków bardzo eksponowanych. W koleżeńskich rozmowach z przyjaciółmi, wyższymi wojskowymi, dawałem w owym czasie niejednokrotnie wyraz przeświadczeniu, że Niemcy niewątpliwie zastosują wobec Polski tak przez nich ulubiony „schemat Kann" — tym bardziej że uzyskana po okupowaniu Czechosłowacji sytuacja strategiczna pozwalała im stosować dwustronne uderzenia skrzydłowe w różnych kombinacjach i z różnych podstaw operacyjnych. Najgłębsze z tych uderzeń wyjść mogły z Prus Wschodnich na północy oraz ze Słowacji na południu.
Pewnego dnia, gdzieś w początkach czerwca, Wódz Naczelny wezwał mnie do siebie celem ustalenia, co może być jeszcze zabrane z umocnień poleskich na potrzeby frontu zachodniego. I w tym wypadku chodziło o sprzęt, o dalsze załogi wyszkolonych specjalistów i ekipy fortyfikacyjne — zdaje się, przede wszystkim dla Śląska i dla rejonu Osowca. Przy tej okazji poruszyłem zasadnicze zagadnienia operacyjne, w szczególności zadałem pytanie, czy wobec wielkiej przewagi niemieckiej Wódz Naczelny nie sądzi, że najlepszym dla nas planem wojny byłoby wydanie głównej bitwy obronnej na umocnionej zawczasu linii Wisły i Narwi z bardzo silnym ukształtowaniem obu skrzydeł. Marszałek oświadczył mi, że myślał o tym i widzi złe strony wysunięcia gros sił ku granicom państwa, nie może jednak oddać połowy Polski i jej bogactw przemysłowych bez zaciętej walki. Odparłem, iż niewątpliwie wojskowe i polityczne trudności cofnięcia koncentracji wstecz są bardzo znaczne, może jednak rozwiązaniem zasługującym na rozwagę byłoby pozostawienie na dalekim przedpolu Wisły i Narwi silnych ariergard strategicznych. Miałem przy tym na myśli ominięcie niektórych bardzo istotnych trudności przez wcześniejsze zmobilizowanie zachodnich okręgów wojskowych.“(1)
| biorąc do ręki karabinek >>>>
solaria |Masaż Szczecin |Sharp AQUOS DX